W krajach zachodnich, kiedy jest kryzys ludzie na ogół ograniczają wydatki, aby kontynuować ubezpieczenia i plany finansowe. W Polsce dokładnie na odwrót - rezygnują z polis aby "lepiej" żyć. "Ciężka" sytuacja jest na ogół również wystarczającym powodem aby nie kupować ubezpieczeń.

Instrumenty finansowe a kultura pieniądza

W ubiegłym roku zauważyć można było ciekawe zjawisko na rynku - zebrane składki za ubezpieczenia majątkowe wzrastały, a składki z ubezpieczenia na życie malały. Przyczyn tego zjawiska większość osób upatruje w niepewnej lub ciężkiej sytuacji finansowej, społeczeństwa, kiepskim wzroście produktu, bezrobociu etc. To niewątpliwie ważne elementy ekonomiczne. Jestem przekonany jednak, że najważniejszy element jest pomijany. Jest nim świadomość kultury pieniądza w Polsce. Na ogół jest ona niska, lub raczej nie rozbudzona.

Postawa mentalna i nastawienie psychiczne odgrywa nie tylko w życiu osobistym każdego człowieka ważną rolę, ale również w biznesie. Specjaliści od giełdy widzą i zauważają psychologię działań graczy giełdowych. Często mówi się nastrojach na parkiecie i ich wpływie na notowania. Z tym samym zjawiskiem można się spotykać również w gospodarce. Najłatwiej jest oczywiście przyjąć postawę- niech "oni" coś zrobią żeby był większy wzrost gospodarczy. Jeżeli jednak wszyscy będą myśleć tak samo, to skąd się ci "oni " mają wziąć ? Wszelkie działania gospodarcze i społeczne są powiązane niewidocznymi nićmi ze społecznymi nastrojami. O ile w okresie prosperity większość patrzy optymistycznie w przyszłość, o tyle w okresie recesji na ogół łatwo popada się w depresje i widzi większość spraw w czarnych brawach. 

W każdym nawet najprostszym podręczniku do ekonomii można wyczytać, że okresy wzrostu są oddzielane od siebie okresami spowolnienia lub spadku. 

Recesja nie oznacza braku możliwości rozwoju

Nawet wtedy gdy akcje spadają ostro w dół, to dotyczy to 70-80% firm. 10 do 20 % spółek w trakcie recesji zarabia i dobrze sobie radzi. Jeżeli popatrzymy wokół na mechanizmy rynkowe i ceny to z pewnością łatwo zauważymy, że nastał teraz idealny czas na robienie różnego rodzaju interesów. Opłaca się kupować teraz mieszkania i inne nieruchomości, ponieważ ceny nieruchomości spadły. Opłaca się kupować samochody, zwłaszcza osobowe, bo dealerzy kuszą bardzo intratnymi propozycjami. Opłaca się ewentualnie brać kredyty, bo są teraz tańsze niż przed kilkunastu miesiącami. Oczywiście zaraz ktoś powie - no co z tego, skoro większości na to nie stać ? 

Uwaga jest słuszna jeżeli jednak zgłębi się to zagadnienie to pojawi się pytanie - z jakiego powodu nie stać wielu na to, Z jakiego powodu nie ma się pieniędzy ? Nie będę się tu zastanawiał nad sytuacjami związanymi z patologią społeczną albo ludźmi żyjącymi na granicy minimum socjalnego. Zastanówmy się nad mechanizmami myślenia normalnego przeciętnego pracującego obywatela na przestrzeni kilku ostatnich lat.

Każdy kto zarabia uważa, że tak będzie zawsze

To założenie jest na tyle powszechne, że nikt sobie nie zdaje sprawy z tego jak bardzo jest zadomowione w głowach ludzi. Nie jest zależnie od tego czy są to osoby pracujące etatowo; zarabiające mało czy też dużo - kilka lub kilkanaście tysięcy zł. Również osoby wolnych zawodów, prowadzące działalność gospodarczą czy też posiadające własne firmy z reguły zakładają - że okres prosperity będzie trwał wiecznie.
Zgodnie z jedną z podstawowych reguł biznesu, okres prosperity jest nie po to, żeby szaleć i cieszyć się tylko po to, żeby przygotować się na kolejną recesję i trudne chwile. Ten sposób myślenia jest jednak bardzo odległy i mało popularny w społeczeństwie. Większym problemem jest to, że nie ma nas kultury pieniądza w kraju i nie rozumiemy jego znaczenia i wartości niż to, że istnieją przejściowe kłopoty w gospodarce. Nie mamy nawyku oszczędzania, kojarzy się on ogólnie Polakom z czymś złym. Wzór kulturowy zakodowany w naszych głowach mówi nam - kiedy zaczyna się gorzej - wtedy trzeba oszczędzać. 

Oszczędzamy, kiedy nas nie stać na różne wydatki

Takiemu myśleniu można przeciwstawić inne wzory kulturowe związane głębiej z kulturą pieniądza. Nie tylko u Niemców i Szwajcarów, ale również w innych społeczeństwach żyjących w krajach o długiej tradycji wolnorynkowej wykształciły się zupełnie odmienne mechanizmy myślenia finansowego. Oszczędzanie nie jest tam akcyjnością, wariantem zachowania na gorszy czas, odstępstwem od normalnego życia lecz stałym komponentem postawy. Jest stałą wartością psychiczna, którą wielu ludzi posiada i działa zgodnie z jej wymogami. 

Pieniądze które się zarabia nie są wydawane w całości - część się oszczędza. Istnieje tu kilka szkól argumentacji. Niektórzy uważają, że 10% zarabianych pieniędzy powinno być odkładane i inwestowane - inni że nawet 30%. Co to oznacza tak naprawdę dla przeciętnego obywatela ?. Jeśli normalna rodzina ma do dyspozycji 5000 zł miesięcznie, to powinni przeznaczać na cele oszczędnościowo inwestycyjne od 500 do 1500 zł i zapewne też mogliby przeżyć za 4500 lub 3500zł. Procent oszczędzanej kwoty przyspieszy jedynie osiągnięcie odpowiedniego stanu oszczędności. 
Fundusze inwestycyjne a także ubezpieczenia na życie - zwłaszcza te z funduszem inwestycyjne doskonale nadają się na różne formy oszczędzania i inwestowania. Istnieją takie ubezpieczenia, w których suma ubezpieczenia jest mała a nacisk położony jest na inwestycje. 

Niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe oraz fundusze inwestycyjne
osiągnęły kilkuletnie wyniki dając średnią stopę zwrotu powyżej 40%

Przypatrzmy się kilku wariantom regularnego oszczędzania bez konkretnego celu w ciągu zaledwie kilku ostatnich lat. W latach 1996-1997 żyło się w miarę wygodnie i dobrze. Przyjrzyjmy się, jakie efekty dałoby oszczędzanie kwoty 500 zł. 

    
Rok  Czas w miesiącach Wpłata narastająco Rentowność 
12% 15% 20%  40%
1996 12 6000 6400 6510 6688 7471
1997 24 12000 13620 14067 14837 18540
1998 36 18000 21753 22839 24767 34939
1999 48 24000 30917 33021 36866 59236
2000 60 30000 41243 44840 51607 95233
2001 72 36000 52878 58559 69568 148564

Ta tabelka pokazuje jak wykorzystanie tak prostego mechanizmu jakim jest ubezpieczenie z funduszem inwestycyjnym w ciągu kilku zaledwie, bo 6 lat pozwoliłoby osiągnąć całkiem dobrą sytuację materialną. Inwestując z żelazną konsekwencją jakiej wymaga ubezpieczenie i do jakiej na szczęście zmusza w ciągu 6 lat trzeba by przeznaczyć 36000 zł. Efekty jak widać są interesujące; zgromadzony kapitał waha się miedzy 52 a 148 tys. zł. Gdyby natomiast inwestycja taka składałaby się nie z 10 lecz z 30 % zarobków to - jak łatwo się domyśleć kapitał końcowy byłby również 3-krotnie wyższy. Innymi słowy nasza przeciętna rodzina miałaby od 155 do 509 tys. zł.

Mając taką wartość polisy w każdym banku z reguły można otrzymać kredyt - o ile taki jest potrzebny. Większość osób zakładała jednak, że tak jak zdobywało się pieniądze 5 lat temu - tak będzie przez cały czas i ... nie oszczędzała. Zawsze też łatwo ulec pokusie stwierdzenia, że bogaci stają się coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi. Bogaci różnią się od biednych jednak jedną istotną cechą. Zawsze zarządzają własnym kapitałem, przewidują jego przyszłość i część pieniędzy inwestują zamiast wydawać na bieżące wydatki.

Konsekwencje takiego postępowania są dość oczywiste. Ktoś kto przez tych kilka lat rzeczywiście odkładał i ma teraz np. kwotę 500 000 zł mógł przy dobrych układach kupić 3 a nawet 4 małe mieszkania. Oczywiście uzyskał również dodatkowe ulgi dzięki czemu znowu pomnoży swoje bogactwo. Wynajęcie takich 3 mieszkań będzie skutkowało przypływem gotówki niewątpliwie większym niż dotychczasowa rata oszczędnościowa. Oznacza to, że taki instrument finansowy jak np. polisę ubezpieczeniową o odpowiednio dużej wartości wykupu można spokojnie zastawić w banku, a wynajęte mieszkania swoimi czynszem będą spłacały raty kredytowe. Jeżeli ktoś wybrał fundusz inwestycyjny może równie dobrze umorzyć część jednostek. 

Pokazany tu sposób postępowania zakłada jedną domniemaną wartość - należy oszczędzać część pieniędzy i nie konsumować jej na bieżąco. Istnieje tylko jeden mechanizm finansowy, który zmusza do regularnego oszczędzania. Jest nim oczywiście ubezpieczenie na życie - przedwczesny dostęp do kapitału oznacza z reguły stratę i dlatego wymusza długoterminowe inwestycje. Zanim jednak prawda o kulturze pieniądza, jego znaczeniu i wartości zadomowi się na stałe w naszych umysłach i będzie kształtować działania dużych mas ludzi - upłynie wiele czasu. 

Andrzej Fesnak

góra


Poleć tę stronę serwisu: